Wakacyjna kosmetyczka

naturalne kosmetyki-wakacyjna kosmetyczka

W tym roku moja wakacyjna kosmetyczka jest bliska ideału. Wieloletnie doświadczenie pakowania siebie i dzieci, zrozumienie potrzeb swojej skóry oraz zdrowy rozsądek zaowocowały kosmetyczką skromną pod względem ilości, a także zupełnie zaspokajającą podstawowe potrzeby pielęgnacyjne. Bo wakacje są od odpoczywania. Także od pielęgnacji.

Oczywiście nie zawsze tak było. Ja generalnie nienawidzę pakowania. W każde wakacje przeżywam rozpacz i jestem gotowa zapłacić duże pieniądze za obrazkowy poradnik: „Jak spakować czteroosobową rodzinę na wakacje. Różne warianty na różne destynacje i pory roku”. Mam wrażenie, że jest to jedna z tych pozornie prostych czynności, która mnie zwyczajnie przerasta. A jeszcze teraz, kiedy na mojej głowie często jest spakowanie nie tylko siebie, ale i dzieci – jestem najlepszym obiektem na prowadzenie badań nad prokrastynacją w tymże. Oczywiście później niepotrzebne nerwy i stres, a w rezultacie przepakowana walizka i kosmetyczka niepotrzebnymi rzeczami.

Okazuje się jednak, że z biegiem lat, pozornie niezauważalnie, człowiek robi postępy. W taki sposób doszłam z moją wakacyjną kosmetyczką do ładu i udało mi się ją w końcu spakować w 5 minut w taki sposób, żeby używać każdego spakowanego kosmetyku i raczej nic nie uzupełniać w pobliskim sklepie (pisze raczej, bo to jest moja mała, wakacyjna przyjemność od zawsze – kosmetyczne zakupy w lokalnej drogerii).

Moja wakacyjna kosmetyczka wygląda zatem tak

  1. Krem do twarzy Vianek, który kupiłam podczas wyjazdu w lokalnej aptece. Krem okazał się strzałem w dziesiątkę i teraz nie wyobrażam sobie bez niego lata. Nawilża tak jak należy, ma super skład i wygodne opakowanie. Jakoś omijałam zawsze produkty Vianka, a tu okazuje się, że to świetne kosmetyki.
  2. Gąbka konjak. Mała i można nią myć buzię bez żadnego produktu a ja, poza moja przygodą z myciem twarzy olejami, nic raczej do mycia twarzy nie stosuję (chyba że mam na twarzy krem z filtrem, który wieczorem zmywam dokładnie)
  3. Woda różana. Moja skóra lubi się bardzo z produktami z różą, mimo że zapach nie należy do moich ulubionych. Co wieczór używam oleju z róży na twarz, ale nie zabieram go ze sobą na wyjazdy, bo oszczędzam miejsce w walizce:) a kilka psiknięć tym produktem wieczorem zaspokaja moja potrzebę poczucia się wypielęgnowaną czy to w hotelu, czy pod namiotem.
  4. Deo diy, który robię i zużywam juz od ponad roku. Wiele razy o nim pisałam, chociażby w tym wpisie o naturalnych alternatywach dla sklepowego dezodorantu.
  5. Masło kakaowe w sztyfcie. To naturalny filtr na małe słońce a raczej nie planuję leżeć plackiem na plaży (bo nie lubię i nie mogę). Jednak słońce lubi spalać karczek podczas niepozornych spacerów, więc masło będzie w takiej sytuacji jak znalazł. Kupiłam je w super aptece w Karwii. Opisałam tę historię u siebie na instagramie.
  6. Szampon Alterra, który używa w mojej rodzinie każdy:) wiec jedno opakowanie dla wszystkich.
  7. Mydło do mycia rąk i ciałka, choć moje dzieci się raczej dokładnie nie szorują, szczególnie w wakacje, szczególnie na kempingu:) Aktualnie mam mydło ISANA z dobrym, delikatnym składem.
  8. Marchewkowe masło do smarowania ciała i stópek – moje ulubione. Marchewka ma bardzo fajne właściwości pielęgnacyjne, pisałam o niej tutaj.
  9. Ajurwedyjska maść na problemy skórne KAILAS i maść propolisowa, na wszelkie niespodzianki, jakie mogą się na skórze przydażyć, ale też na ukąszenia owadów i drobne skaleczenia. Poza tym ja bardzo lubię dobre, bogate w składniki maści wszelakie.
  10. Pasta do zębów i szczotka plus drobiazgi higieniczne jak obcinacz do paznokci, szczotka do włosów czy patyczki do uszu, ktorych bardzo lubię zapominać:)

Brakuje mi jeszcze do kompletu kremu z filtrem, na super słoneczne dni oraz czegoś, co odstraszy komary. Polećcie mi proszę coś, bo kompletnie nie mam pomysłu na naturalny kosmetyk przeciw komarom.

 

Zajrzyj też tutaj