Targi Kosmetyków Naturalnych Ekocuda – relacja z Warszawy

Targi Kosmetyków Naturalnych Ekocuda odbywały się w Warszawie po raz czwarty. Co roku wydarzenie przyciąga coraz więcej wystawców i odwiedzających. My byłyśmy na targach po raz pierwszy. Oto nasze wrażenia.

Rynek kosmetyków naturalnych rośnie z roku na rok. Według dancyh zawartch w Raporcie o stanie branży kosmetycznej w Polsce z 2017 roku (str.58) w Polsce juz 10% (na świecie jest to ok 30%) konsumentów poszukuje kosmetyków produkowanych wyłącznie z wykorzystaniem składników naturalnych, a odsetek ten będzie z pewnością wzrastał w kolejnych latach. Potencjał ten jest z powodzeniem wykorzystywany przez rodzimych producentów kosmetyków naturalnych. Nie trzeba być wnikliwym obserwatorem rynku, aby dostrzec, że z roku na rok producentów kosmetyków naturalnych jest coraz wiecej a marki istniejące rozwijają się bardzo dynamicznie.

Targi Kosmetyków Naturalnych Ekocuda w liczbach.

Tempo tych zmian łatwo dostrzec na wydarzeniach branżowych, w internecie czy na Targach Kosmetyków Naturalnych. Nofilterbeauty w tym roku dostał zaproszenie na Ekocuda, więc 21 i 22 kwietnia miałyśmy okazję osobiście uczesniczyć w atrakcjach przygotowanych przez organizatorów (swoją drogą tutaj możecie przeczytać naszą rozmowę z pomysłodawczynią targów Zuzą Mierzejewską). Tegoroczne targi to IV edycja Ekocudów. O potencjale wydarzenia niech świadczą fakty: 145 wystawców w wiekszości z Polski, 3 piętra Domu Towarowego Braci Jabłkowskich zapełnione stoiskami, 12 tysiecy odwiedzających. Liczbę transakcji, zadowolonych klientów i wypełnionych kosmetykami toreb możecie sobie wyobrazić 🙂

Rozmowy, spotkania i zachwyty na Ekocudach.

Czas, jaki spędziłyśmy na targach był szczególną okazją, aby poznać osoby, które stoją za sukcesami marek, jakie od dawna obserwujemy wirtualnie. Szczególnie chętnie odwiedziłyśmy stoiska naszych ulubionych producentów: Resibo, Kosmetyki DLA, Ministerstwo Dobrego Mydła, Jan Barba, Femi, Hagi, Mokosh.

Dwa dni spacerów między stoiskami to również nowe odkrycia i zachwyty, a wśdród nich:

  • Zapach ciszy – rodzinna manufaktora z okolic Lublina, którą prowadzi przesympatyczne małżeństwo. Mają swoją historię – zaczynali od produkcji mydła, którym leczyli skórę swoją i znajomych. Na Ekocudach furorę robiły ich olejowe kuracje do włosów i kremy w płynie na bazie ziół.
  • SOAP workshop – jak mówi sama pomysłodawczyni marki: jest to warszawska minipracownia z maksi sercem :). Wytwarza wegańskie mydła, kule do kąpieli, świece, hydrolaty i glinki, a także przepiękną ceramikę. Za przedsięwzięciem stoi kobieta z niesamowitym wyczuciem piękna. Estetyka produktów i stoiska tej minipracowni ogromnie nas zachwyciła.
  • Szmaragdowe żuki – naturalne i świeże kosmetyki na bazie lokalnych ziół i roślin. Przemyślane składy w pięknej oprawie.
  • Alkemie – to jest światowa megaliga 🙂 Polska firma z wielkim potencjałem, niesamowitym zapleczem ludzi, wiedzy i dostępu do technologii. W portfolio kosmetyki, które na każdym polu zachwycają: bogactwo naturalnych składników aktywnych, przepiękne opakowania, dopracowane do namniejszego szczegółu receptury, oryginalne przeznaczenia. Ja podziwiam i zachęcam – przyjrzyjcie się tej marce.

Zakupy na Ekocudach.

Trochę wstyd, bo to świadczy o niepohamowaniu :), trochę radość, bo nowe, pachnące buteleczki i słoiczki do kolekcji. Poszłyśmy na targi z zamiarem zakupu dezodorantu (ja) i pachnącego balsamu do ciała (Justyna) a wróciłyśmy do domu z trzema torebkami pełnymi kosmetyków (trzema, bo była z nami jeszcze Ania).

Zakupy Justyny:

  1. Naturativ rewitalizujące masło do ciała – gęste, pachnące cytryną, przeciwdziałające starzeniu masło do ciała z ekstraktem z żurawiny. Znamy ten zapach od lat, jeszcze sprzed zmian własnościowych marki. Nieustająco nas zachwyca i przywołuje miłe wspomnienia z czasów, kiedy robiłyśmy sobie z Justyną prezenty gwiazdkowe w Sephorze:)
  2. Hagi naturalny scurb do ciała z olejem z pestek śliwki i jojoba – tę firmę lubię od ich pierwszego naturalnego mydełka. Olej w pestek śliwki to aktualny number one pod względem działania i zpachu. Ten peeling musi być wspaniały 🙂
  3. Olej z pestek śliwki od Ministerstwa Dobrego Mydła – i to jest właśnie ten wspaniały olej, który nie dość, że pięknie pachnie to jeszcze super działa na skórę i włosy. Nie wiem czy prawdziwa jest teza, że lokalnie pozyskiwane surowce są najlepsze. Wiem natomiast, że ten olej dyskwalifikuje w przedbiegach kokosowy, arganowy czy oliwę z oliwek.
  4. Zapach ciszy intensywna kuracja do włosów – skuszone rozmową, jaką usłyszałyśmy przy stoisku tej małej manufaktury, kupiłyśmy trzy takie fiolki – każda po jednej dla siebie :). Zatopione w oliwie z oliwek zioła (skrzyp, pokrzywa, łopian, tatarak, jałowiec) mają wpływać na polepszenie kondycji włosów, odżywiać ich cebulki i przyspieszać wzrost. Na potwierdzenie działania jest jeszcze za wcześnie, ale po pierwszym użyciu już wiemy, że włosy staja się miekkie i super się układają.
  5. La le pomadka do ust i hydrolat z rumianku i bławatka – Justyna skuszona kolejką przy stoisku i oszołomiona zapachami produktów La le zaopatrzyła się w pomadkę i hydrolat. Trzeba jednak uważać na te produkty i dokładnie wczytywać się w składy, bo np. w pomadce oznaczonej jako produkt wegański znajdziecie wosk pszczeli 🙁
  6. Aromaterapeutyczna świeczka sojowa od Miamiko – Miamiko robi przepiękne, ekologiczne maty do jogi. Świece sojowe powstały jako uzupełnienie oferty. Pięknie pachną i jak wszystko od Miamiko – zachwycają estetyką.

Zakupy Agaty:

  1. Alkemie maska peeling 2 w 1 z superowocami – przepadłam przy stoisku Alkemie, tym bardziej, że o produktach opowiadano mi tak ciekawie i tak przekonująco, że nic tylko spróbować wszystkiego. Zdecydowałam się na maseczkę, bo seria z mango juz została wykupiona. To są jedne z nielicznych polskich kosmetyków naturalnych, w których stosuje się składniki o potwiedzonej badaniami skuteczności. To jest ważny argument, wiem, bo niejednoktornie spotykam sie z opinią, że kosmetyki naturalne nie działają. Te działają, a na pewno są na to dowody 🙂
  2. Tonik ziołowy Jan Barba – kupiłam (a w zasadzie kupiła go Justyna, a potem oddała mi – bo jęczałam z zazdrości) zachęcona wieloma pochelbymi opiniami. Ta ziołowo-witaminowa bomba pachnie przepięknie. Zobaczcie skład tutaj.
  3. Zapach ciszy intensywna kuracja do włosów – wersja niebieska ze krzypem, pokrzywą, rozmarynem, brzozą i jaskółczym zielem. Bardzo je lubię i używam częściej niż zalecane raz na tydzień 🙂
  4. Zapach ciszy – krem w płynie z przywrotnikiem i skrzypem polnym, hydrolatem różanym i malinowym, olejem makadamia i ze słodkich migdałów. Pani Jola, która je wytwarza obiecuje, że przywrotnik będzie dobry dla mojej dojrzałej skóry. Ma łatwo przyswajalny krzem i witaminę C.

Zakupy Ani:

  1. I znów wielka butla ziół w toniku Jana Barby.
  2. Krem w płynie Zapach Ciszy, tym razem wersja z kasztanowcem – do skóry naczynkowej, z hydrolatem różanym i oczarowym oraz bogatym w witaminę K olejem z pestek winogron.
  3. Puder bambusowy młodej polskiej marki ecocera, która ma w swojej ofercie także puder ryżowy i bananowy.
  4. Rękawica do demakijażu GLOV, której nie ma na zdjęciu, bo jest w ciągłym użyciu 🙂

Na targach byłyśmy obie a tekst i nasze wrażenia starała się zebrać w senowną całość Agata Zioło 🙂

 

 

 

Zajrzyj też tutaj