Wszystkie mamy dobre ciało

Mięśnie dna miednicy-dobre ciało

Rozmowa z Kamilą Raczyńską – Chomyn o mięśniach dna miednicy, czyli co to są za mięśnie i do czego służą, w jaki sposób ich napięcie przekłada się na funkcjonowanie całego ciała,  kilka krytycznych słów o kulkach gejszy oraz próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego kobiety coraz częściej cierpią na wysiłkowe nietrzymanie moczu. Kamila – jak na doświadczoną edukatorkę seksulaną przystało – opowiada też o tym, jak świadomość własnych mięśni dna miednicy może wpłynąć na jakość życia seksualnego. Wyszła nam długa i bardzo ważna rozmowa. Zapraszam do czytania i do przekazywania dalej, bo tę wiedzę każda kobieta powinna mieć w małym palcu.

Kamila, wymyśliłaś projekt Dobre Ciało, w ramach którego prowadzisz zajęcia z treningu mięśni głębokich i dna miednicy.  Zanim Cię zapytam czego uczysz na zajęciach, powiedz mi skąd u Ciebie – doświadczonej edukatorki seksualnej – pojawił się pomysł akurat na taką specjalizację?

Natchnęła mnie praca z ludźmi, którzy nie czują swojego ciała ani tego, jak stres się w nich odkłada. Na tę decyzję miały też wpływ, nie ukrywajmy, moje własne doświadczenia, gdy musiałam zając się pracą ze swoim ciałem, bo gdybym tego nie zrobiła, wlokłabym teraz swoją nogę albo rękę za sobą.

Ale od początku.

Przez lata, tak jak powiedziałaś, zajmowałam się edukacją seksualną i profilaktyką przemocy. Tak się złożyło, że pracowałam bardzo dużo z kadrą pedagogiczną; szkoliłam nauczycieli – przyszłych lub obecnych wychowawców – między innymi z zakresu rozwoju psychoseksualnego ich uczniów oraz z profilaktyki przemocy. Nie wiem czy wiesz, ale nauczyciele to grupa zawodowa cierpiąca na wiele psychosomatycznych schorzeń. Bardzo duży odsetek nauczycieli jest wypalony zawodowo, leczy się psychiatrycznie i narzeka na przeróżne bóle: najczęściej bóle głowy, karku, bóle brzucha, czy zespół jelita drażliwego.

Nie wiedziałam.

To jest wbrew pozorom bardzo stresujący zawód. Nauczyciele ciągle są w pośpiechu, jedzą w pędzie, pracują głosem w permanentnym hałasie, na lekcjach często stoją, więc przemęczają ciała i mają problemy ze snem. Większość moich koleżanek nauczycielek śpi z szyną na zębach, bo ze stresu bardzo zgrzytają zębami. Już nie pamiętam w którym momencie wtedy pomyślałam, że trzeba na samopoczucie spojrzeć całościowo; że nie można mówić o emocjach, nie mówiąc o ciele i odwrotnie.

W międzyczasie sama też nabawiłam się szeregu kontuzji. Zawsze byłam aktywna, uprawiałam dużo przeróżnych sportów. Moje ostatnie hobby sportowe to pole dance, którego przez rok byłam instruktorką. Bardzo to lubiłam, ale okazało się, że jestem na to za stara (śmiech). Nie miałam przygotowania baletowego ani gimnastycznego, jedynie biegałam i uprawiałam fitness. I nagle zabrałam się za sport wyczynowy. Coraz częściej odwiedzałam fizjoterapeutów z „powypadanymi” barkami i uszkodzonymi biodrami. W końcu jeden z nich powiedział, że basta i żebym przerzuciła się na sport, który nie zaprowadzi mnie tak szybko do kalectwa.

Musiałaś zrezygnować z pole dance?

Tak, zrezygnowałam, ale bez żalu. W tamtym czasie moje ciało było w takim stanie, że nie potrafiłam sama zapiąć sobie stanika. Mój ówczesny chłopak (obecny mąż) robił to za mnie i jednocześnie mnie prosił, żebym dała sobie spokój. Dzisiaj wiem, że wtedy popełniłam podstawowy błąd: nie chodziłam wzmacniać swojego ciała na siłowni. Zabrałam się za wyczynowy sport, a nie miałam przygotowania siłowego – dźwigałam swoje ciało na stawach. To mi zaszkodziło.

W tamtym czasie, mój fizjoterapeuta, który wiedział, jakie mam wykształcenie i że zawodowo siedzę w seksualności kobiet, zainteresował mnie mięśniami dna miednicy. Spodobało mi się to. Zrobiłam odpowiednie szkolenia w Polsce. Obecnie pracuję dwoma metodami – obie są szwajcarskie. Ponadto bez przerwy się doszkalam w kierunkach, które mnie szczególnie interesują.

Kiedy założyłam stronę dobreciało.pl – nagle ruszyło. Ja się nawet nie spodziewałam, że tak bardzo to ruszy (śmiech).

Czego uczysz na swoich zajęciach?

Na zajęciach pokazuje i tłumaczę, jak zbudowana jest miednica, bo często nie zdajemy sobie sprawy, jaki to jest kombinat mięśni i że tam w ogóle są mięśnie, a nie tylko kości i flaki (śmiech). Okazuje się, że nawet na akademii medycznej nie uczą tego dostatecznie szczegółowo. Wiem, bo spotykam studentki u siebie na zajęciach, które są wstrząśnięte, że nie miały na ten temat zajęć. Ich wiedza ogranicza się do teorii o mięśniu łonowo – guzicznym, który odkrył Kegel.

mięśnie głębokie i dnia miednicy-dobre ciało

Rozmawiamy też sporo o nawykach toaletowych. Przez ciągły pospiech, kobiety zbyt często i zbyt dużo prą w toalecie. Wyciskają siłą mocz z pęcherza zamiast czekać aż on sam wypłynie. Przez parcie, ale też po wysiłku jakim jest poród, kobiety często cierpią na hemoroidy.

W zasadzie bardzo dużo przemy też w codziennych sytuacjach: kiedy podnosimy dziecko z łóżeczka, przesuwamy coś ciężkiego, lub kiedy ćwiczymy, na przykład brzuszki. Dla kobiet to jest szczególnie niekorzystne tym bardziej, że parcie (wysiłek) robimy najczęściej niestety na bezdechu. To może doprowadzić w przyszłości do nietrzymania moczu. Tymczasem prawidłowo powinniśmy w momencie parcia robić wydech.

Ty masz świetny sposób, żeby to zapamiętać.

(Śmiech) Podczas podnoszenia ciężkich rzeczy warto mówić na głos „hooopsa”, wtedy mamy pewność, że wypuszczamy powietrze, nie szkodzimy swoim mięśniom i narządom przesadnym parciem.

Na zajęciach dużo mówię prawidłowym oddychaniu, bo wiem jak trudne jest opanowanie tej sztuki. Poza instruktorkami oddechu, położnymi i trenerkami pracy z ciałem, większość ludzi nie potrafi prawidłowo oddychać.

Dlaczego, twoim zdaniem, tak się dzieje?

Nie umiemy oddychać prawidłowo czyli do brzucha, bo nie chcemy żeby się nam brzuch powiększał. Dzieci i mężczyźni mają z tym znacznie mniejszy problem. Na ich brzuchy nikt nie wywiera presji. Można stworzyć kult dużej pupy (nie mówiąc o kulcie dużych piersi), ale kult wydętego brzucha – nie bardzo. Panuje moda na płaski, wciągnięty kobiecy brzuch, a to nie jest naturalny stan dla ciała. Ciągłe spięcie brzucha to bardzo duża kompresja na trzewia.

Dlatego ja na zajęciach, oprócz budowy anatomicznej tamtej części ciała, funkcji i działania mięśni, przeprowadzam z uczestniczkami dużo ćwiczeń świadomościowych. Zależy mi na tym, żeby kobiety poczuły, że mają pochwę, odbyt i cewkę. Takie ćwiczenia pomagają zdać sobie sprawę z tego, jak na co dzień chodzimy spięte. To, wbrew pozorom jest bardzo trudne zadanie – poczucie swoich mięśni dna miednicy. Często od razu się nie udaje.

Wiesz, dla większości kobiet to jest pierwszy raz, kiedy świadomie pracują z tą częścią swojego ciała.

Dlatego ja tłumaczę, że trzeba dać sobie czas i nie frustrować się, że nie wychodzi od razu. Podczas zajęć pokazuję, jak działają mięśnie na modelu i na sobie, daję się dotykać przez powłoki brzucha, przynoszę model miednicy albo puszczam filmy instruktarzowe. Sama spędziłam wiele godzin na oglądaniu mechanizmu działania tych mięśni. Na zajęciach mamy dla siebie tylko trzy godziny, podczas których chcę przekazać uczestniczkom jak najwięcej wiedzy. Wiem, że jak sobie nie wyobrażą i prawidłowo nie zlokalizują mięśni u siebie, to nie będą wiedziały jak ćwiczyć w domu i będą zaciskać mięśnie pośladków albo odbyt, albo będą wstrzymywać strumień moczu. Tak uczono kiedyś, a dzisiaj już wiadomo, że to nie o to chodzi.

Kto przychodzi do Ciebie na zajęcia? W grupie, w której ja uczestniczyłam były same kobiety. Czy miewasz też na zajęciach panów?

Głownie przychodzą kobiety. Dla mężczyzn też są ważne mięsnie dna miednicy, ale z innego powodu. U panów sprawność tych mięśni ma głownie wpływ na potencję. Nie maja raczej problemów z nietrzymaniem moczu, im nie wypadają narządy. Z mężczyznami pracuje się z mięśniami dna miednicy po operacjach, zabiegach chirurgicznych, np. na prostatę. To jednak nigdy nie bym mój kierunek zainteresowań, bo ja nie jestem fizjoterapeutka, nie mogę prowadzić rehabilitacji pooperacyjnej. Poza tym mnie specjalnie nigdy nie interesowała praca z mężczyznami.

Kobiety są inaczej zbudowane. Przede wszystkim mają trzy otwory poniżej pasa, a nie dwa, w tym pochwę, która jest najbardziej rozciągliwa z całej trójki. Przynajmniej cześć z tych kobiet urodzi przez tę pochwę dziecko, a to jest dość kluczowe dla mięśni. Ponadto mięśnie dna miednicy utrzymują w miejscu bardzo ważne organy: końcówkę jelita z odbytem, cewkę moczową, a nad nią pęcherz, oraz pochwę, a nad nią macicę. Z tego powodu, dla kobiet ten obszar ciała jest ważniejszy.

Kobiety w którym momencie życia decydują się na Twoje zajęcia? 

Przychodzą do mnie młode dziewczyny, które nie rodziły, są aktywne fizycznie, nic im nie dolega.  Powoduje nimi głownie ciekawość i możliwość lepszego poczucia swojego ciała, ale też obietnica lepszego sexu. Praca z mięśniami dna miednicy wpływa pozytywnie na współżycie.

Wrócimy do tego tematu (śmiech)

Jasne (śmiech).

Na zajęciach zawsze mam też kobiety, które planują ciążę, bardzo świadomie się do tego przygotowują i chcą poznać swoje ciało. Ciąża, to chyba taki czas, kiedy zaczynamy być ciekawe, co tam mamy w tym ciele i jak to wszystko działa.

Mam też często na zajęciach panie w ciąży, które wykorzystują ostatni moment, żeby się przygotować do porodu.

Przychodzi do mnie też dużo kobiet w okresie okołomenopauzalnym, które zaczynają mieć problemy z nietrzymaniem moczu, obniżeniem narządów we wczesnym stadium, albo wiedzą, że ich mama miała takie przypadłości i trochę się boją o swoje zdrowie. Często na warsztatach pojawia się też takie wyznanie: „Odchowałam już dzieci, wiec teraz najwyższa pora żebym się zajęła sobą”.

No właśnie, bo taka duża przepaść, między grupą kobiet w ciąży, a tymi około pięćdziesiątki, już z pierwszymi problemami.

Kobiety po narodzinach dzieci, zwyczajnie nie mają czasu dla siebie.

Czasem pracuję indywidualnie z kobietami tuż po ciąży, w połogu. Dopóki dziecko jest małe i można z nim przyjść na salę, uśpić aby poćwiczyć, to się da pogodzić. Najtrudniej jest jak dziecko jest w podstawówce. Mam wrażenie, że to jest moment, kiedy matki mają najmniej czasu.

Zastanawiam się też, czy kobiety po narodzinach dzieci, czyli po mocnym nadwyrężeniu mięśni o których rozmawiamy, nie zaniedbują pierwszych sygnałów nietrzymania moczu czy obniżenia narządów ze wstydu, że to jest za wcześnie na takie dolegliwości?

Jak kobiety już do mnie przyjdą, to przestają się wstydzić, bo okazuje się, ze nie są osamotnione w swoich problemach. Zaczynają rozmawiać między sobą i wstyd szybko mija. Ja mam takie klientki, które maja nietrzymanie moczu od 10 lat; pamiętają pierwsze epizody sprzed dekady.

Mięśnie głębokie i dnia miednicy-dobre ciało

I nic z tym nie zrobiły? Nie poszły po pomoc do lekarza?

Niektóre próbowały. Jedna z moich klientek, która jest bardzo świadoma swojego ciała, jak tylko zauważyła u siebie pierwsze objawy nietrzymania moczu (a było to 10 lat temu) poszła do lekarza. Lekarz niestety jej nie uwierzył, powiedział, że jest za młoda. Według niego, 27 lat to było zdecydowanie za wcześnie na takie objawy.

No właśnie. Jedna rzecz to nieświadomi czy niedouczeni lekarze – druga to kobiety, które też często nie chcą wierzyć, że nietrzymanie moczu spotyka je tak wcześnie. Ile jest takich dziewczyn, w różnym wieku, które jak się mocniej zaśmieją to popuszczają?

Nie istnieje granica wieku, po której dolegliwości nietrzymania moczu się zaczynają. Niektóre moje klientki mają objawy od dziecka. Natomiast moja najmłodsza klientka, która ma regularne nietrzymanie moczu, ma 19 lat i nigdy nie rodziła. Zgłaszała problem ginekologowi, została obśmiana…

Jestem zadziwiona, jak nikła jest świadomość lekarzy, położnych czy nawet trenerek fitness na temat tego, czego Ty uczysz. Pamiętam, jak złapałaś się za głowę, jak opowiedziałam, że mnie położna uczyła wzmacniać mięśnie kegla przerywanym oddawaniem moczu. Dlaczego ta metoda jest zła? I z jakimi mitami jeszcze walczysz?

Obalam wiele mitów. Najpopularniejsze są dwa: ten o strumieniu moczu i drugi – o kulkach gejszy.

Jeśli chodzi o strumień moczu, to faktycznie lata temu zostało wymyślone ćwiczenie, które dr Kegel rekomendował kobietom. Myśl jaka za tym stoi, to zamknięcie cewki siłą mięśni i ta zasada jest dobra, bo pozwala poczuć mięśnie cewki i zwieracza cewki. Tylko nie wolno tego robić podczas siusiania, bo jest za duże ryzyko, że mocz się będzie cofał do pęcherza i w nim zalegał. A zalegający mocz to prosta droga do infekcji bakteryjnych. Dlatego ja często mówię paniom, że jeśli bardzo chcą
te mięśnie poczuć, to żeby sobie na sucho wyobraziły oddawania moczu i jego wstrzymywanie.

A bardzo teraz popularne kulki gejszy, dostępne wszędzie, nawet z suplementami diety? Dlaczego mogą zaszkodzić?

Nieszczęsne kulki gejszy… Wokół nich rozbudował się taki marketing, z którym jest bardzo ciężko walczyć. Nawet lekarze je często rekomendują, co jest dla mnie przerażające.

mięśnie głębokie i dnia miednicy-dobre ciało

Kulki przeciążają mięśnie dna miednicy. Nie istnieje taka fizjologiczna sytuacja, w której mięśnie dna miednicy musza być tak napięte i dźwigać ciężar. Po włożeniu kulek do pochwy, grawitacja ciągnie je w dół, więc nasze biednie mięśnie musza się spiąć na ileś minut (a niektóre panie szaleją z kulkami w pochwie po kilka godzin), żeby kulki nie wypadły. Przemęczone mięśnie stają się niefunkcjonalne. Kobiety powinny się uczyć świadomie rozluźniać mięsnie, a nie je dodatków spinać.

A co kobiety aktywnie fizycznie powinny wiedzieć o mięśniach dna miednicy i tym, jaki one mają wpływ na kondycje ich ciał? Przecież sport to też spinanie mięśni, szczególnie taki, który uprawiamy bez strechingu? Weźmy na przykład na warsztat taki hardkorowy trening na brzuch. Po ciąży.

O matko, nie mogę tego słuchać. Nie można robić brzuszków po ciąży bez przygotowania!

Dlaczego nie można robić brzuszków po ciąży?

Nie można z tego względu, że zwykły brzuszek fitnessowy, to jest skracanie przyczepów mięśnia prostego brzucha. A mięsień prosty brzucha rozchodzi się podczas ciąży. To się nazywa rozejście kresy białej. Wtedy tuż nad pępkiem zapadają się palce w głąb brzucha. Jeśli poszerzenie przestrzeni między brzegami mięśni prostych jest powyżej 2-2,5 cm wówczas mówimy o rozejściu kresy białej czy też rozstępie mięśni prostych brzucha..

Masz takie pacjentki?

Kieruje takie panie do fizjoterapeuty na diagnozę oraz pracę manualną. Do mnie wracają gdy już są gotowe na ćwiczenia mięśnia poprzecznego brzucha, który pomaga „zebrać” mięśnie proste i zmniejszyć ich rozstęp. Nawet jeśli po interwencji fizjoterapeuty, mięsień prosty nie zejdzie się idealnie – to nie jest koniec świata. Natomiast jeśli kobiety zaczynają robić brzuszki zaraz po porodzie, mogą spowodować jeszcze większe rozejście tych mięśni. Wtedy wzrasta ryzyko przepukliny. Miałam jedną taką pacjentkę, która miała operacyjnie zszywane proste.

Co w takim razie powinna zrobić kobieta po porodzie, zanim zacznie ćwiczyć?

Najpierw odpocząć (śmiech), zrobić parę ćwiczeń świadomościowych, nawet jeszcze na oddziale. Powinna spróbować poczuć podciąganie pochwy i dnia miednicy ku górze. Ja też zawsze polecam wizytę u fizjoterapeuty albo osteopaty ginekologicznego. Podczas takiej wizyty kobieta zostanie zbadana wewnętrznie, jeśli to będzie konieczne – zostanie jej „nastawiona” miednica.

To dotyczy także pań po cesarskim cięciu. Cesarskie cięcie to jest przecież poważna operacja, po której trzeba się nauczyć bezpiecznie dla siebie, podnosić dziecko. Poza tym blizna po cesarce często ciągnie, a powinna się ruszać, być mobilna względem tkanek. Każdy osteopata będzie z taką blizną pracował i ją mobilizował. Najłatwiej się pracuje oczywiście na świeżej bliźnie, ale rozruszać można też bliznę wieloletnią, tylko proces ten jest dłuższy.

A jak w takim razie ćwiczyć zdrowo dla swojej miednicy? Na co zwracać uwagę szukając klubu i wybierając zajęcia?

Wybierając klub warto zwracać uwagę na znak PFS (pelvic flor safe). Jeśli taki znak jest, oznacza to, że klub zatrudnia istruktorki (i raczej tylko dziewczyny się tym interesują), które odbyły szkolenie z bezpiecznego, dla mięśni dna miednicy, wykonywania ćwiczeń fitnessowych.

Druga rzecz – to raczej wybierać fitness z kobietami. Mężczyźni naprawdę maja zupełnie inną wytrzymałość mięśniową i nie czują jak to jest, kiedy nagle, podczas zajęć, musisz wybiegać do łazienki.

Lepiej też wybierać zajęcia mniej popularne, wtedy mamy pewność, że instruktor będzie miał możliwość podejść, dotknąć i sprawdzić czy ćwiczenia nie robią nam krzywdy.

Ja też polecam na początek podstawowe metody pracy z ciałem, jak pilates. Na takich zajęciach do znudzenia, tygodniami uczymy się tej samej pozycji, ale dzięki temu, późniejsze ćwiczenia będziemy wykonywać prawidłowo. Prawidłowa postawa i umiejętność napinania odpowiednich mięśni przyda się nam później na każdych innych zajęciach sportowych.

Z kolei Zumba (szczególnie prowadzona przez mężczyzn) czy ostatnio popularne skoki na trampolinach to istny koszmar dla mięśni dna miednicy. W ogóle skakanie to dla tych mięśni ogromne obciążenie, wiec odradzam.

Namawiam też do ćwiczeń z instruktorkami po fizjoterapii i po AWF, one mają tę wiedzę, której na kursach na instruktorów nie przekazują.

A co poradzisz ćwiczącym w domu, z instruktorką z komputera?

Jeśli ćwiczymy w domu to nie ma sensu machać głową podczas brzuszków i nadwyrężać odcinek szyjny. Im wolniej robimy brzuszki, tym lepiej. Kontrola nad ciałem przede wszystkim.

Na początek zaczynamy od umiejętności napinania mięśnia poprzecznego, tego który pełni rolę naszego gorsetu mięśniowego i jest synergistą mięśni dna miednicy, co oznacza, że mięsień poprzeczny i dna miednicy współdziałają ze sobą. Nie można też przeć podczas brzuszków.

To jest chyba bardzo trudne. Przecież jak ktoś nigdy nie ćwiczył albo dopiero co urodził,
to potrzeba nie lada wysiłku,  żeby podnieść ciało o te kilka centymetrów nad podłogę. Jak wtedy nie stękać?

Najpierw trzeba to parcie poczuć i zdać sobie z niego sprawę, żeby potem się go oduczyć. Często kobiety mówią, że „otwierają” im się otwory ciała podczas ćwiczeń i zwyczajnie puszczają gazy. To właśnie oznacza, że prą.

Ponadto, podnoszenie zawsze wykonujemy z WYDECHEM. Tu przypominam moją metodę na hooopsa (wydech). Bierzemy wdech, hopsa i do góry (tu istotne jest też bezpieczne ustawienie kręgosłupa i głowy). Ciało nauczy się prawidłowych schematów ruchu i po pewnym czasie samo zaktywuje mięśnie dna miednicy i uszczelni zwieracz cewki moczowej. Dzięki temu mocz zostanie na miejscu a kręgosłup się ustabilizuje dzięki pracy mięśni głębokich.

mięśnie głębokie i dnia miednicy-dobre ciało

No to na koniec, coś przyjemnego, żeby nie było, że tylko zakazujesz przeć i chodzić na zumbę. Jak trening mięśni głębokich wpływa na seksualność, na współżycie?

Mi wpłynął bardzo dobrze (śmiech). Wiem od dziewczyn, z którymi pracuję, że im też wpływa pozytywnie. Gdy kobieta nabierze świadomości ciała, poczuję kontrolę nad mięśniami, będzie w stanie podczas stosunku spasować się rytmem z partnerem. Takie rozluźnianie i napinanie na zmianę mięśni może być bardzo przyjemne. Często mówię o konieczności rozluźnienia podczas stosunku seksualnego, bo kobiety niestety zaciskają pochwę tuż przed wprowadzeniem członka do waginy, aby wydawała się ona ciaśniejsza. Tymczasem miłość fizyczna to właśnie otwieranie się na partnera, a nie zaciskanie. Naprawdę namawiam, żeby się rozluźnić podczas aktu seksualnego i zobaczyć, jak to jest kochać się w miękkości i rozluźnieniu. Kiedy jednak tempo zaczyna narastać, można wejść w świadome napinanie i rozluźnianie mięśni. Pamiętajmy też, że sam orgazm jest skurczami mięśni. Kobiety czują falowanie, skurcze. Gdy kobiety nauczą się tego napinania i rozluźniania – to amplituda ich skurczy jest większa, i są one bardziej wszechogarniające.

Brzmi zachęcająco.

No pewnie! Mam też ogromną nadzieję, że cześć pań poćwiczy z własnym palcem w pochwie. To też bardzo pomaga lepiej siebie poczuć. Ja na zajęciach z dziewczynami, z którymi się dłużej znam, otwarcie mówię o pozytywnym wpływie masturbacji na czucie własnego ciała.

Na zakończenie powiem, trochę na zachętę, że regularne ćwiczenia często powodują orgazmy przez sen. Mięśnie bez dotyku, bez penetracji same zaczynają pulsować.

Dziewczyny ćwiczące mają też mniej bolesne miesiączki, bo są mniej spięte, nauczyły się rozluźniać. Mam klientki, które po ćwiczeniach mogły zrezygnować z tabletek przeciwbólowych i szyny na zęby.

Także wszystko jest jeszcze do naprawiania (śmiech).

Zdecydowanie!

 

 


Kamila Raczyńska – Chomyn

Kamila Raczyńska-Chomyn-dobre ciało

Absolwentka pedagogiki resocjalizacyjnej na Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, Podyplomowych Studiów Wychowania Seksualnego przy Wydziale Pedagogicznym UW pod kierownictwem prof. dr hab. Zbigniew Izdebskiego oraz Szkoły Warsztatu i Treningu Psychologicznego w Ośrodku Pomocy i Edukacji Psychologicznej INTRA. Od 2004 r. aktywna edukatorka seksualna i nauczycielka wychowania do życia w rodzinie. Przez 10 lat pracowała jako wolontariuszka w grupie edukatorów seksualnych PONTON. Zajmowała się również szkoleniami kadry pedagogicznej z zakresu kompetencji miękkich, profilaktyki wypalanie zawodowego oraz rozpoznawania dziecka ofiary przemocy seksualnej oraz z prowadzenia zajęć wychowania do życia w rodzinie i radzenia sobie z seksualnością młodzieży. Przez dwa lata wykładowczyni pedagogiki i dydaktyki na Podyplomowych Studiach wydziału Pedagogicznego UW. Od 2013 instruktorka sportu i rekreacji oraz trenerka personalna. Uczyła pole dance

Pomysłodawczyni i inicjatorka projektu Dobre Ciało – lekcji świadomej nauki pracy z mięśniami dna miednicy. Prowadzi wykłady i szkolenia dla kobiet, które chcą nauczyć się świadomie operować napięciem i rozluźnieniem oraz dowiedzieć się, ile dobrego może dla nich, z takiej pracy, wyniknąć. Na każdych zajęciach u Kamili jest komplet chętnych.


 

Kamilę i jej zajęcia oraz kontakt do spotkań indywidualnych znajdziecie tu:

Dobre Ciało. Trening mięśni głębokich i dna miednicy. Strona internetowa autorskiego projektu Kamili: www.dobrecialo.pl oraz profil projektu na fb, na którym znajdują się aktualne informacje o warszatatch i wykładach Kamili.

Ponadto Kamila szkoli i ćwiczy w różnych innych miejscach. Szukajcie zajęć z Kamilą w Stanie Skupienia oraz w Fitology.

 

 

Zajrzyj też tutaj